piątek, 20 listopada 2015

Rozdział drugi


- Mamo, gdzie jest mały?- zapytał.
- O a już myślałam, że zapomniałeś- fuknęła na niego rodzicielka
-Panie pielęgniarki się nim zajęły, Julie, skarbie dopilnuj go żeby o wszystkim pamiętał.- odrzekła ciepło Maria.
-Dddobrze – odpowiedziała dziewczyna.
Po wyjściu z Sali dziewczyna postanowiła się nie odzywać, kiedy Cris zaczął się tłumaczyć, rzuciła na niego tylko jedno spojrzenie, w których widoczna była żądza mordu.
Chłopak jedynie westchnął, poszedł do pokoju pielęgniarek po syna, zostawiając swoją ‘ukochaną’ po raz drugi samą na korytarzu.
-Gdzie on jest? Jeżeli myśli, że spędzę tutaj cały dzień to się myli-pomyślała Julie.
-Nie będę na niego czekać, na pewno nie!- wstała, zmierzając ku wyjściu kostka dała o sobie znać. Czuła, że upada, zamknęła oczy, wyczuwając, że zaraz jej ciało zmierzy się z posadzką. Trzymała je mocno zamknięte, lecz o dziwo nie odczuła upadku. Pomału otwierała oczy.
- No wreszcie, możesz już wstać, bo w sumie to mi trochę niewygodnie- powiedział ironicznie brunet, szczerząc przy tym zęby.
Dziewczyna wręcz oniemiała. Zobaczyła dwie pary łypiących na nią oczu.
-Nie musiałeś mnie wcale ratować – tylko tyle była w stanie z siebie wydusić, włożyła jednak w to zdanie naprawdę wiele jadu.
- Daj spokój, żartowałem- uśmiechnął się lekko zawstydzony.
- Mogłabyś, muszę zadzwonić.- nie czekając na odpowiedź wręczył jej dziecko.
***
Maluch patrzył na nią z ciekawością wręcz taką samą jak ona na niego.
Stała jak osłupiała. Wiedziała jedno. Była wściekła, chciała być już w swoim pokoju i móc wreszcie odpocząć, jednak chłopiec nie był jej nic winny, nie wiedziała gdzie poszedł jego ojciec a samego nie mogła go tu zostawić. Maluch był nakarmiony, to było widać, więc postanowiła go uśpić. Zaczęła nucić mu kołysankę, którą  śpiewała jej mama gdy była jeszcze mała.
***
Był zły. Wiedział, że wpakował się w wielkie bagno. Świetny pomysł, przedstawił ją jako swoją dziewczynę, matka ją polubiła, ona jest wściekła, on rozdarty. Nie wiedział czy ma po kilku dniach powiedzieć mamie, że im nie wyszło, że odeszła, czy błaga dziewczynę, żeby zgodziła się udawać. Co prawda była bardzo ładna. Jej brązowe, proste włosy sięgały do połowy pleców, zielone oczy, które patrzyły na niego ze złością, przeszywały go z końca do końca, jasna karnacja. Tak z pewnością była ładna, ale nie w jego typie, jemu podobały się wysokie blondynki, z odpowiednimi warunkami.
Wciągnął głęboko powietrze, zdecydował, jedyne co musiał zrobić to zebrać w sobie odwagę.
***
Kiedy wszedł do budynku, wbiło go w ziemię.
Dziewczyna kołysząc się z nogi na nogę, nucąc coś pod nosem, trzymała już śpiącego jego małego synka. Poczuł ciepło rozlewające się po całym jego ciele.
-Może jednak nie będzie tak źle?- pomyślał, chociaż w dalszym ciągu bił się z myślami
Podszedł do niej i z lekkim uśmiechem wziął od niej malucha, który wtulił się w niego pochrapując. Nawet nie wiedział kiedy łza potoczyła mu się po policzku.
***
Bardzo lubiła małe dzieci. A ten malec był cudownie uroczy, od razu go wręcz pokochała. Kiedy się tak w nią wtulał, nuciła mu jednocześnie uśmiechając się do siebie. Kiedy wziął go od niej zauważyła, jak się wzruszył. Łzy leciały mu po policzkach. Poczuła jak coś łaskocze ją w gardle, czuła, że zaraz się popłacze ze wzruszenia.
Uśmiechnęła się lekko i wyszła, nie chciała żeby widział jak się wzrusza, jeszcze pomyślałby, że mu odpuści.
***
Ciągle stał w jednym miejscu i przytulał chłopczyka. To był chyba pierwszy taki raz, wcześniej nie miał tak intymnego kontaktu z chłopcem. Z reguły była przy tym jego mama, kontrolowała sytuacje, kąpała, usypiała, karmiła i ubierała chłopca, więc on nie czuł się ani odpowiedzialny ,ani specjalnie przejęty. Teraz to poczuł. Tą dziwna więź. Czuł, że chce go bronić, zapewnić mu wszystko co najlepsze i zawsze przy nim być.
Dopiero teraz zorientował się, że dziewczyna wyszła. Wybiegł za nią, lecz już jej nie było. Wiedział, że musi ją znaleźć a przecież nic o niej w zasadzie nie wie.
***
Nalała do wanny gorącej wody, a w całej łazience unosił się zapach słodkiej mięty. Dziewczyna weszła do wody i zaczęła myśleć. Myślała o NIM. Wbrew sobie cały czas miała przed oczami to jak przytulał swoje dziecko. Była typową romantyczką, wzruszały ją takie rzeczy chociaż z reguły udawała obojętną. Poczuła ukłucie żal, była tutaj sama. Bardzo chciałaby mieć teraz kogoś do kogo mogłaby się przytulić. Kiedy poczuła, że woda robi się chłodna szybko się umyła i wyszła z wody. Osuszyła się ręcznikiem i położyła spać.
***
Wszedł do domu, nakarmił i położył spać Juniora. Nie mógł wyzbyć się sprzed oczu obrazu Julie i Juniora, to wspomnienie ciągle wracało, czuł coś dziwnego. Czuł wewnętrzną potrzebę spotkania się z nią. Nie tylko po to, aby poprosić ją o udawanie jego dziewczyny, ale dla samej rozmowy, poznania jej.








Rozdział drugi, w zasadzie nie mam zdania. Czegoś brakuje, nawet kilku rzeczy, może jak się pozbieram prywatnie to popoprawiam wszystko,żeby wyglądały wpisy tak samo, chodzi mi o wyrównanie itp. A tak poza tym: szukam bety! Jeżeli byłby ktoś chętny, to proszę o pozostawianie jakichś namiarów!;)
Pozdrawiam,
Lonlyy!;> 





1 komentarz: