niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział pierwszy




Młoda zgrabna dziewczyna krążyła ulicami Madrytu. Sama nie znała celu. Była sama co ją trochę przerastało gdyż nigdy nie lubiła być tak daleko od domu, bez swoich bliskich. Przyjechała tutaj wczoraj i zdążyła się zadomowić. Mieszka w przytulnym hotelu na obrzeżach miasta, na obrzeżach ale bardzo blisko centrum. Ściany jej pokoju są w odcieniu pastelowej żółci ,a wszystkie meble są dębowe. Polubiła to miejsce od razu.
***
Jechał jak oszalały. Właśnie skończył trening kiedy dostał telefon ze szpitala. Przestraszył się. Bał się o swojego synka, nie wiedział czy to jemu się coś stało, a może z …
-MAMA!! – krzyknął.
Przecież dobrze wiedział, że z jego mamą jest źle, jeszcze on teraz obarcza ją opieką nad dzieckiem. Najgorsze myśli zaczynały krążyć mu po głowie. W ekspresowym tempie przebrał się, pożegnał z trenerem i drużyną, po czym wybiegł jak szalony. Wsiadł do swojego Porsche i z piskiem opon ruszył do szpitala, najważniejsza była teraz jego mama.
***
Szła nie myśląc o czymkolwiek, zachwycała się pięknem parku, z którego właśnie wychodziła. Postanowiła pójść do księgarni, kupić jakąś książkę, obojętnie jaką ale inną od tych jakie do tej pory czytała. Może jakiś kryminał? Tak Agatha Christie. Od dłuższego czasu chciała przeczytać coś z jej repertuaru a potem poszłaby do jakiejś przyjaznej kafejki, usiadła w dalekim koncie sali i czytała. Tego teraz potrzebowała, relaksu, wyciszenia.
***
-Cholera- krzyknął mężczyzna –Jeszcze tego mi teraz tylko brakowało.
-Hej, wszystko w porządku? Odezwij się, błagam cokolwiek, daj znać, że żyjesz! – mówił do leżącej na chodniku dziewczyny.
-Hmm? Kim pan jest?- mruknęła cicho dziewczyna.
-Ja przepraszam, bo ja cię potrąciłem, nie wyhamowałem na światłach. Naprawdę bardzo przepraszam!- tłumaczył się mężczyzna, odczuwał jednak wielką ulgę, że dziewczyna nie odniosła żadnych poważniejszych obrażeń
-Hej, wszystko jest w porządku, jestem cała- uśmiechnęła się Julie
-Ja, bo ja właśnie, ja zawiozę cię do szpitala. - powiedział
Dziewczyna nie zaprotestowała. Wsiedli do auta, lecz przez cała drogę żadno z nich się nie odezwało. Cris skupiał się na drodze i na tym, aby nikogo więcej nie potrącić a Julie na bólu pulsującym w jej kostce.
***
Cris postanowił przerwać tą ciszę, która ciążyła mu od dłuższego czasu. Czuł się okropnie winny.
-Z tego wszystkiego zapomniałem zapytać się jak masz na imię?- zapytał z łobuzerskim uśmiechem
-Kultura nakazywałaby, żebyś najpierw to ty się przedstawił ale jestem Julie- odpowiedziała ironicznie.
-Ja, ja przepraszam, nazywam się Cristiano Ronaldo, gdyby nie te okoliczności, powiedziałbym nawet że bardzo miło mi cię poznać- dodał.
- Ten Ronaldo? Moi koledzy zachwycają się twoimi umiejętnościami, jesteś naprawdę dobry- rzuciła Julie starając się, aby jakoś załagodzić krępującą sytuację.
Chłopak nic nie odpowiedział, uśmiechnął się jedynie przez ramię, gdyż już wchodził do sali, w której była jego mama, zostawiając przy tym dziewczynę samą na korytarzu.
-Mamo co ci jest? Prosiłem żebyś na siebie uważała.- mówił z troską w głosie.
-Skarbie, nic mi nie jest, ja się tylko źle poczułam.- uśmiechnęła się kobieta.
-Mamo jesteś w szpitalu! Musisz w końcu odpocząć i zacząć dbać o siebie- mówił stanowczym głosem
-Już dobrze tylko teraz chciałabym zobaczyć jak ty stajesz się statecznym, odpowiedzialnym ojcem. Przecież dobrze wiesz, że sam nie dasz sobie rady.

***
-Nie wierzę, najpierw mnie potrącił, teraz zostawił samą na korytarzu, tego już za wiele-mówiła do siebie dziewczyna.
Postanowiła wejść do sali i zrobić mu wielką awanturę. Zapewne przyjechał tu do swojej kolejnej dziewczyny. Czytała, że kobiety zmienia jak rękawiczki.
-Przepraszam bardzo ale ja chcę…- zaczęła dziewczyna, ale nie skończyła, ponieważ zobaczyła jak zatroskany chłopak pochyla się nad swoją zapewne matką. Nie wiedziała co za chwilę się wydarzy.
***
Poczuł się urażony, jednak wiedział, że sobie poradzi, musi tylko jakoś przekonać swoją mamę.
-Przepraszam bardzo ale ja chcę…
Usłyszał nagle Julie i wpadł na genialny pomysł.
-Mamo poradzę sobie, po za tym nie jestem sam. Poznaj moją nową dziewczynę, Julie- uśmiechnął się uroczo, spojrzał na dziewczynę, którą zamurowało.
-Kochanie proszę podejdź tu chce ci przedstawić moją mamę.
***
Dziewczyna stała jak osłupiało z rozdziawioną buzią. Nie wiedziała o ma robić, kiedy usłyszała ‘prośbę’ Cris’a sama nie wiedziała dlaczego ale podeszła do niego. Zrobiła to chyba ze względu na jego mamę. Nie miała pojęcia co jej jest ale widać było, że nie jest z nią najlepiej. Nie chciała, aby teraz doznała jakiegoś zawodu na synu a ze swoim ‘ukochanym’ policzy się później.
-Och dzień dobry dziecko, miło mi cię  poznać, jestem Maria.- powiedziała z czułością kobieta
-Dzień dobry je-jestem Julie – odpowiedziała z zakłopotaniem.
Widząc zakłopotanie dziewczyny…-Nie nie zakłopotanie, wiedział, że jest wściekła, trochę bał się jej reakcji ale nie miał wyjścia, musiał jakoś pokazać mamie, że da radę-  pożegnał się z mamą i już miał wychodzić, gdy przypomniał sobie o synu, przez ten cały czas nie zapytał co się z nim dzieje, gdzie jest.

2 komentarze:

  1. Rozdział moim zdaniem dość chaotyczny, zmieniałaś bohaterów i wydarzenia tak szybko, że chwilami nie byłam w stanie się w tym połapać. Powinnaś też zwrócić uwagę na przecinki i wypełnienie przestrzeni między dialogami, naprawdę przydałoby się tu więcej opisów.
    Z plusów... Zakończenie. No trochę tak źle, że zapomniał o synu... Ale zapewne to się jakoś rozwiąże.
    Pozdrawiam :)
    PS. Naprawdę - i nie bierz tego jako złośliwość, bo dużo autorek je ma - znajdź sobie betę. Dobra umie dużo pomóc i wnieść w opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo ;) nie, nie biorę ;) poszukam na pewno! a co do przecinków,to moja odwieczna zmora ;) nad opisami popracuje i jeszcze raz dziękuję za rady, myślę,że uda mi się to popoprawiać i doprowadzić do jakiegoś ładu ;))

      Usuń