Młoda
zgrabna dziewczyna krążyła ulicami Madrytu. Sama nie znała celu. Była sama co
ją trochę przerastało gdyż nigdy nie lubiła być tak daleko od domu, bez swoich
bliskich. Przyjechała tutaj wczoraj i zdążyła się zadomowić. Mieszka w
przytulnym hotelu na obrzeżach miasta, na obrzeżach ale bardzo blisko centrum.
Ściany jej pokoju są w odcieniu pastelowej żółci ,a wszystkie meble są dębowe.
Polubiła to miejsce od razu.
***
Jechał
jak oszalały. Właśnie skończył trening kiedy dostał telefon ze szpitala.
Przestraszył się. Bał się o swojego synka, nie wiedział czy to jemu się coś
stało, a może z …
-MAMA!! –
krzyknął.
Przecież
dobrze wiedział, że z jego mamą jest źle, jeszcze on teraz obarcza ją opieką
nad dzieckiem. Najgorsze myśli zaczynały krążyć mu po głowie. W ekspresowym
tempie przebrał się, pożegnał z trenerem i drużyną, po czym wybiegł jak
szalony. Wsiadł do swojego Porsche i z piskiem opon ruszył do szpitala,
najważniejsza była teraz jego mama.
***
Szła nie
myśląc o czymkolwiek, zachwycała się pięknem parku, z którego właśnie
wychodziła. Postanowiła pójść do księgarni, kupić jakąś książkę, obojętnie jaką
ale inną od tych jakie do tej pory czytała. Może jakiś kryminał? Tak Agatha
Christie. Od dłuższego czasu chciała przeczytać coś z jej repertuaru a potem
poszłaby do jakiejś przyjaznej kafejki, usiadła w dalekim koncie sali i
czytała. Tego teraz potrzebowała, relaksu, wyciszenia.
***
-Cholera-
krzyknął mężczyzna –Jeszcze tego mi teraz tylko brakowało.
-Hej,
wszystko w porządku? Odezwij się, błagam cokolwiek, daj znać, że żyjesz! –
mówił do leżącej na chodniku dziewczyny.
-Hmm? Kim
pan jest?- mruknęła cicho dziewczyna.
-Ja
przepraszam, bo ja cię potrąciłem, nie wyhamowałem na światłach. Naprawdę
bardzo przepraszam!- tłumaczył się mężczyzna, odczuwał jednak wielką ulgę, że
dziewczyna nie odniosła żadnych poważniejszych obrażeń
-Hej,
wszystko jest w porządku, jestem cała- uśmiechnęła się Julie
-Ja, bo
ja właśnie, ja zawiozę cię do szpitala. - powiedział
Dziewczyna nie zaprotestowała. Wsiedli do auta, lecz przez cała drogę żadno z nich się nie odezwało. Cris skupiał się na drodze i na tym, aby nikogo więcej nie potrącić a Julie na bólu pulsującym w jej kostce.
Dziewczyna nie zaprotestowała. Wsiedli do auta, lecz przez cała drogę żadno z nich się nie odezwało. Cris skupiał się na drodze i na tym, aby nikogo więcej nie potrącić a Julie na bólu pulsującym w jej kostce.
***
Cris
postanowił przerwać tą ciszę, która ciążyła mu od dłuższego czasu. Czuł się
okropnie winny.
-Z tego
wszystkiego zapomniałem zapytać się jak masz na imię?- zapytał z łobuzerskim
uśmiechem
-Kultura
nakazywałaby, żebyś najpierw to ty się przedstawił ale jestem Julie-
odpowiedziała ironicznie.
-Ja, ja
przepraszam, nazywam się Cristiano Ronaldo, gdyby nie te okoliczności,
powiedziałbym nawet że bardzo miło mi cię poznać- dodał.
- Ten
Ronaldo? Moi koledzy zachwycają się twoimi umiejętnościami, jesteś naprawdę
dobry- rzuciła Julie starając się, aby jakoś załagodzić krępującą sytuację.
Chłopak
nic nie odpowiedział, uśmiechnął się jedynie przez ramię, gdyż już wchodził do
sali, w której była jego mama, zostawiając przy tym dziewczynę samą na
korytarzu.
-Mamo co
ci jest? Prosiłem żebyś na siebie uważała.- mówił z troską w głosie.
-Skarbie,
nic mi nie jest, ja się tylko źle poczułam.- uśmiechnęła się kobieta.
-Mamo
jesteś w szpitalu! Musisz w końcu odpocząć i zacząć dbać o siebie- mówił
stanowczym głosem
-Już dobrze tylko teraz chciałabym
zobaczyć jak ty stajesz się statecznym, odpowiedzialnym ojcem. Przecież dobrze
wiesz, że sam nie dasz sobie rady.
***
***
-Nie
wierzę, najpierw mnie potrącił, teraz zostawił samą na korytarzu, tego już za
wiele-mówiła do siebie dziewczyna.
Postanowiła
wejść do sali i zrobić mu wielką awanturę. Zapewne przyjechał tu do swojej
kolejnej dziewczyny. Czytała, że kobiety zmienia jak rękawiczki.
-Przepraszam
bardzo ale ja chcę…- zaczęła dziewczyna, ale nie skończyła, ponieważ zobaczyła
jak zatroskany chłopak pochyla się nad swoją zapewne matką. Nie wiedziała co za
chwilę się wydarzy.
***
Poczuł
się urażony, jednak wiedział, że sobie poradzi, musi tylko jakoś przekonać
swoją mamę.
-Przepraszam
bardzo ale ja chcę…
Usłyszał
nagle Julie i wpadł na genialny pomysł.
-Mamo
poradzę sobie, po za tym nie jestem sam. Poznaj moją nową dziewczynę, Julie-
uśmiechnął się uroczo, spojrzał na dziewczynę, którą zamurowało.
-Kochanie
proszę podejdź tu chce ci przedstawić moją mamę.
***
Dziewczyna
stała jak osłupiało z rozdziawioną buzią. Nie wiedziała o ma robić, kiedy
usłyszała ‘prośbę’ Cris’a sama nie wiedziała dlaczego ale podeszła do niego.
Zrobiła to chyba ze względu na jego mamę. Nie miała pojęcia co jej jest ale
widać było, że nie jest z nią najlepiej. Nie chciała, aby teraz doznała jakiegoś
zawodu na synu a ze swoim ‘ukochanym’ policzy się później.
-Och
dzień dobry dziecko, miło mi cię poznać,
jestem Maria.- powiedziała z czułością kobieta
-Dzień
dobry je-jestem Julie – odpowiedziała z zakłopotaniem.
Widząc
zakłopotanie dziewczyny…-Nie nie zakłopotanie, wiedział, że jest wściekła,
trochę bał się jej reakcji ale nie miał wyjścia, musiał jakoś pokazać mamie, że
da radę- pożegnał się z mamą i już miał
wychodzić, gdy przypomniał sobie o synu, przez ten cały czas nie zapytał co się
z nim dzieje, gdzie jest.
Rozdział moim zdaniem dość chaotyczny, zmieniałaś bohaterów i wydarzenia tak szybko, że chwilami nie byłam w stanie się w tym połapać. Powinnaś też zwrócić uwagę na przecinki i wypełnienie przestrzeni między dialogami, naprawdę przydałoby się tu więcej opisów.
OdpowiedzUsuńZ plusów... Zakończenie. No trochę tak źle, że zapomniał o synu... Ale zapewne to się jakoś rozwiąże.
Pozdrawiam :)
PS. Naprawdę - i nie bierz tego jako złośliwość, bo dużo autorek je ma - znajdź sobie betę. Dobra umie dużo pomóc i wnieść w opowiadanie :)
dziękuję bardzo ;) nie, nie biorę ;) poszukam na pewno! a co do przecinków,to moja odwieczna zmora ;) nad opisami popracuje i jeszcze raz dziękuję za rady, myślę,że uda mi się to popoprawiać i doprowadzić do jakiegoś ładu ;))
Usuń