Dopiero teraz, gdy odchodził
taki zmieszany zrobiło się jej go żal. Żałowała, że była dla niego tak oschła i
w pewnym sensie niemiła. Już miała ochotę za nim krzyknąć i go przeprosić ale
cichutki głosik w jej głowie nie pozwolił na to. Na całe szczęście. Nie znała
jeszcze okolicy zbyt dobrze więc postanowiła, że przejdzie się z chłopcem swoją
ulubioną trasą. Nie wiedziała dokładnie jak tam dojść od stadionu więc wróciła
pod swój hotel i stamtąd ruszyła do parku. Okolice były naprawdę cudowne. I ta
cisza. Wszechogarniająca cisza. Junior zasnął więc mogła spokojnie pogrążać się
w swoich myślach. Weszła z wózkiem do kawiarni ‘Cookies Heaven’. Poczuła
nieziemską woń świeżych ciasteczek owsianych i z czekoladą. Takich jak zawsze
robiła jej mama. Zamówiła duży talerz tych i tych a do tego kubek zielonej
herbaty. Było jej jak w domu. Myśli dobijały się do jej głowy. Teraz mogła je
uporządkować. Pierwsza sprawa- Cris. Nie wiedziała dlaczego ale zaczynało jej
na nim zależeć, po dzisiejszym, krótkim dotychczas spotkaniu dostrzegła w nim
jakby drugie oblicze, był szczery i
wiedział, że popełnił błąd. Uroczym zdawało jej się to jak łatwo dał się
zgubić, kiedy się zgodziła poczuł zdziwienie i zawstydzenie, on wplątuje ją w
swoje prywatne życie a ona zgadza się zaopiekować jego dzieckiem. Wyglądał jak
małe dziecko. Na samą myśl o nim wkradł się na jej usta uśmiech. Podczas
przegryzania ciasteczek w jej głowie wiła się jeszcze jedna postać- Pablo. Od
razu poczuła jak jej serce szybciej kołacze. Miał coś w sobie, te urocze dołeczki,
blond włosy i uśmiech. Julie na samo wspomnienie zrobiło się gorąco. Sam fakt,
że chyba mu na niej zależy przyprawiał ją o niezwykle miłe dreszcze. Jednak jej
błogie domysły przerwał telefon.
-Gdzie jesteście? Właśnie wyjeżdżam ze stadionu, gdzie podjechać?- usłyszała męski, głęboki głos Crisa
- Jesteśmy w ’Cookies Heaven’.- odpowiedziała delikatnie, jednak każde słowo akcentowała bardzo wyraźnie tak, aby wiedział, że nie ulega jego pięknej barwie głosu ,która bardzo jej się podobała. Miała mętlik w głowie. Wystarczyło tyle, żeby przerwać jej myśli o Pablo.
- Gdzie? Nie znam tego miejsca, czy możemy spotkać się w parku?- odpowiedział lekko zdziwiony. Dziwnie się poczuł, że nie zna takiego miejsca, on łasuch ciastek, osoba, której zdawało się, że zna każdo miejsce w Madrycie.
-Jasne. Będziemy za chwilkę. Do zobaczenia.- odpowiedziała nie zdając sobie sprawy, że ta chwilka może się nieco przedłużyć.
-Gdzie jesteście? Właśnie wyjeżdżam ze stadionu, gdzie podjechać?- usłyszała męski, głęboki głos Crisa
- Jesteśmy w ’Cookies Heaven’.- odpowiedziała delikatnie, jednak każde słowo akcentowała bardzo wyraźnie tak, aby wiedział, że nie ulega jego pięknej barwie głosu ,która bardzo jej się podobała. Miała mętlik w głowie. Wystarczyło tyle, żeby przerwać jej myśli o Pablo.
- Gdzie? Nie znam tego miejsca, czy możemy spotkać się w parku?- odpowiedział lekko zdziwiony. Dziwnie się poczuł, że nie zna takiego miejsca, on łasuch ciastek, osoba, której zdawało się, że zna każdo miejsce w Madrycie.
-Jasne. Będziemy za chwilkę. Do zobaczenia.- odpowiedziała nie zdając sobie sprawy, że ta chwilka może się nieco przedłużyć.
***
Czekał na nią już od 15 minut, próbował dzwonić ale włączała się poczta. Nie ukrywał, że bardzo się denerwował, chodził w kółko, cały czas zerkał na zegarek. Postanowił ich poszukać, może są kilka metrów dalej a on jak głupi traci nerwy. Przeszedł kilka kroków i zobaczył wózek, jego wózek, jednak nigdzie nie widział dziewczyny. Przestraszył się podbiegł szybko do wózka, na szczęście mały był bezpieczny, nie wiedział jednak co z Julie. Wziął chłopca i postanowił jej poszukać. Nagle usłyszał krzyk i płacz
- To, że radziłem ci żebyś z nim porozmawiała nie znaczyło żebyś od razu zajmowała się jego dzieckiem. Powinnaś była mu powiedzieć, że nie chcesz go znać. Jesteś nic nie wartą lalką. – krzyczał blondyn, Cris nie wiedział kim on jest, jednak dostrzegł, że adresatką słów mężczyzna jest Julie. Postanowił się chwilę przysłuchać ich rozmowie, gdyż poczuł ukłucie zazdrości. Zaczął mieć wrażenie, że zależy mu na niej coraz bardziej.
- To nie tak, ja naprawdę chciałam porozmawiać ale nie miał czasu, bardzo mi na Tobie zależy, proszę – błagała dziewczyna, była oszołomiona, spotkała się z nim raz a on już traktuje ją jak swoją własność, przeraziła się tym.
-Uważaj, bo ci uwierzę. Masz to zakończyć, nie chcę cię więcej widzieć w towarzystwie jego albo tego jego synalka.- Rzucił na odchodnym nawet nie patrząc na dziewczynę.
Czekał na nią już od 15 minut, próbował dzwonić ale włączała się poczta. Nie ukrywał, że bardzo się denerwował, chodził w kółko, cały czas zerkał na zegarek. Postanowił ich poszukać, może są kilka metrów dalej a on jak głupi traci nerwy. Przeszedł kilka kroków i zobaczył wózek, jego wózek, jednak nigdzie nie widział dziewczyny. Przestraszył się podbiegł szybko do wózka, na szczęście mały był bezpieczny, nie wiedział jednak co z Julie. Wziął chłopca i postanowił jej poszukać. Nagle usłyszał krzyk i płacz
- To, że radziłem ci żebyś z nim porozmawiała nie znaczyło żebyś od razu zajmowała się jego dzieckiem. Powinnaś była mu powiedzieć, że nie chcesz go znać. Jesteś nic nie wartą lalką. – krzyczał blondyn, Cris nie wiedział kim on jest, jednak dostrzegł, że adresatką słów mężczyzna jest Julie. Postanowił się chwilę przysłuchać ich rozmowie, gdyż poczuł ukłucie zazdrości. Zaczął mieć wrażenie, że zależy mu na niej coraz bardziej.
- To nie tak, ja naprawdę chciałam porozmawiać ale nie miał czasu, bardzo mi na Tobie zależy, proszę – błagała dziewczyna, była oszołomiona, spotkała się z nim raz a on już traktuje ją jak swoją własność, przeraziła się tym.
-Uważaj, bo ci uwierzę. Masz to zakończyć, nie chcę cię więcej widzieć w towarzystwie jego albo tego jego synalka.- Rzucił na odchodnym nawet nie patrząc na dziewczynę.
Cris zobaczył jak dziewczyna
płacze. Postanowił podejść, nie chciał na nią krzyczeć, robić wyrzuty, że zostawiła Juniora. Był
świadkiem tego co się właśnie stało i zrobiło mu się jej strasznie żal. Czuł
straszną zazdrość i złość ale kiedy zobaczył jak płacze, podszedł do niej i ją
przytulił. Siedzieli tak dłuższą chwile. Kiedy dziewczyna się uspokoiła zabrał
ją do siebie. Nie zamierzał o nic pytać. Poczeka, kiedy będzie pewna sama mu
wszystko opowie, w głębi duszy liczył, że nie jest on dla niej nikim ważnym.
Ułożył synka do snu i sam poszedł do sypialni gościnnej, gdyż u nie niego
smacznie spała już Julie.
***
Gdy dziewczyna się rano obudziła, poczuła straszny ból głowy. O tym gdzie jest zorientowała się dopiero po kilku minutach. Postanowiła zejść na dół i wyjaśnić tą całą sytuacje.
- Przepraszam za wczoraj.- wyrzuciła to z siebie z trudem, bała się jego reakcji w końcu dopuściła do tego, aby jego syn został sam w środku parku, nie chciała myśleć co mogłoby się stać.
Spojrzał na nią, nie, nie był wstanie ciepło powiedzieć jej, że nic się nie stało. Chciał z nią porozmawia, załatwić jakoś tą sprawę, przekonać ale teraz stwierdził, że to nie ma sensu. Przecież ona kogoś ma.
-Przepraszam nie załatwi sprawy. Nie będę się więcej z Tobą kontaktował, poradzę, a z mamą jakoś to załatwię, nie myśl o tym. A teraz przepraszam muszę już iść, gdybyś jednak mogła chwilę poczekać ,niania się spóźnia, byłbym wdzięczny.-Wypowiedzenie tych dwóch zdań sprawiło mu wielką trudność. Kiedy patrzył w jej oczy i widział żal, chciał do niej podejść, przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, jednak przezwyciężył to uczucia, wiedział, że tak będzie lepiej, nie miał zamiaru komplikować jej życia, chociaż zaczynała mu się podobać, nie tak jak poprzednie dziewczyny. Uważał jednak, że podjął właściwą decyzje.
Stała przed nim a gula w gardle nie pozwalała jej nic powiedzieć, chociaż chciała powiedzieć, że mu pomoże, że zależy jej na Juniorze. On zdecydował za nią. Może tak będzie lepiej, było jej głupio, bo liczyła, że mogą być przyjaciółmi a ona pozwoliła to zaprzepaścić, jednak ma swój honor, nie będzie go błagać, skoro tak zdecydował, ona odejdzie tylko, żeby tego później nie pożałował.
______________________
Rozdział czwarty. Jakoś ostatnio trochę gubię się jak coś pisze, także wybaczcie.Mam nadzieje, ze tragedii nie ma, następny obiecuje, że będzie dopracowany, pozdrawiam!:)
Nie jest źle 😊 Pozdrawiam i czekam na kolejny 😃
OdpowiedzUsuń